‚Mały domek’ Eliasa (Aga)

Jakiś czas temu pisaliśmy, że Elias poszukuje narzeczonej. Otóż, jeszcze jej nie znalazł. Szuka dalej. Jednak tym razem nie zachęcamy naszych Szanownych Koleżanek do wysyłania ofert matrymonialnych. Zresztą chyba już mu przeszło zauroczenie kobietami z Plemienia Białych Ludzi. Stwierdził, że nie chciałby mieć żony, z którą nie może się w stu procentach dogadać. Chodzi oczywiście o barierę językową i różnice kulturowe, które powoli zaczyna zauważać.

Wszelkie potencjalne mariaże z kobietą z Plemienia Białych Ludzi Elias rozważa na moim przykładzie. Po pierwsze, nie zna osobiście innej białej kobiety. Po drugie, w snuciu najprzeróżniejszych dywagacji nie przeszkadza mu to, iż jestem mężatką. Jestem dla niego odbiciem wszystkich białych kobiet, ich średnią arytmetyczną, sumą mereologiczną i nie wiem czym jeszcze. W każdym razie, zaglądając przez okna naszego parterowego domku, patrzy sobie jak żyję z Kubą i się zastanawia, czy aby na pewno biała kobieta to odpowiednia dla niego partia… Bo co by tu nie powiedzieć, jest wymagający!

Elias czasem się rozmarza. Przenosi się myślami w przyszłość. Zaczyna snuć opowieść niczym relację na żywo z podróży w czasie. Z okien swojego wehikułu spogląda w dal albo na rozgwieżdżone niebo i mówi: Wstaję sobie rano i patrzę, że żona już mi zrobiła herbatę. Bo ona wie, że lubię napić się rano herbaty. Dzieci jeszcze śpią, a ja piję herbatę, jem i wychodzę do pracy. Pracuję jako sprzedawca ubrań w Kariakoo. Pracuję ciężko cały dzień. Zamykam swój straganik i wracam do domu. Przynoszę codziennie 5000 szylingów [około 11 zł]. A w domu już czeka na mnie woda do mycia (którą przyniosła żona) i czyste, wyprasowane ubrane. Żona wie, że lubię od razu po pracy się umyć, zjeść i odpocząć. Dlatego w czasie, kiedy się myję, ona już mi nakłada posiłek. Ugali z rybą, na przykład. A jak już zjem, to żona zabiera dzieci i wychodzi, żebym mógł sobie w spokoju odpocząć. Oczywiście dom jest wysprzątany. Lśni czystością…

I co, jedna żona ci wystarczy, tak? – pytam zaczepnie. Mnie wystarczy, ale jeżeli nie będzie dobra, to już po dwóch miesiącach będę miał mały domek… Słucham??? Jaki mały domek? – dziwię się. Jak to, nie wiesz? No nie mów, że nie masz małego domku… Tu może w Afryce nie masz, ale założę się, że masz w Polsce. I Kuba też ma. Na bank. Nie wiesz co to mały domek? – kręcę przecząco głową z osłupieniem – No nie żartuj, mały domek to związek na boku. Każdy tutaj ma swój mały, sekretny domek.

Nie, nie mam małego domku. I Kuba też nie ma – odpowiadam stanowczo, a Elias mnie podpuszcza: Możesz mówić tylko za siebie, choć i tak ci nie wierzę, ale nie ręcz za Kubę. Wiem, co mówię. Przecież jesteśmy facetami. JESTEŚMY FACETAMI.

Taki to z niego Chrześcijanin! Mówię: Elias, w takim razie nie życzę żadnej mojej koleżance, by była twoją żoną. Co Ty sobie myślisz? Żenisz się po to, by sobie na boku budować mały domek? To nie trzyma się kupy!

Zaraz, zaraz… Mówiłem Ci, że mały domek gotowy po dwóch miesiącach, jeśli żona nie będzie dobra. Daj mi powiedzieć. A więc, wstaję rano, żona śpi. Nie ma herbaty. Idę do pracy głodny. A w Kariakoo sprzedaję ubrania, dużo ładnych dziewczyn się kręci. Ale ja mam żonę. Wracam więc do domu. Patrzę, w domu brudno. Nie posprzątała. A ja lubię porządek. Jedzenia nie ma. Wody do mycia też nie ma. Nawet mi ciuchów nie wyprała. Pytam, co robiła przez cały dzień. Mówi – a, źle się czułam… I co? Idę spać głodny, wstaję, oczywiście herbaty znów nie ma. Żona mnie nie kocha chyba. Idę do pracy do Kariakoo. A w Kariakoo, jak to w Kariakoo – dużo ładnych dziewczyn się kręci. I jednej z nich wpadłem w oko. Zaprasza mnie do siebie na obiad, pierze mi rzeczy. Ja kocham żonę, ale skoro żona mnie nie kocha, to po pracy zostaję u tej dziewczyny, która mnie naprawdę kocha, śpię z nią, a na noc wracam do żony. I tak codziennie… Myślę sobie, no tak! A Elias zadowolony z siebie retorycznie pyta: I co? Z czyjej winy powstał mały domek? Hę? Ja przecież mówiłem, że swoją żonę kocham…

Brak słów. Zresztą, komentarza nie potrzeba. Elias dalej wychwala zalety małego domku. Że to jest takie rozwiązanie, w którym wszyscy są zadowoleni, bo to trzyma się w tajemnicy przed małżonkiem. I nawet, jak już to pisałam, podał mnie jako potencjalny przykład. Powiedział, że gdyby on i ja. Tak, czasem w tych swoich dywagacjach posuwa się zbyt daleko. No więc, gdyby on i ja, to on nic by nikomu nie powiedział. I ja bym nic nikomu nie mówiła. I to mógłby być nasz sekret. Wiesz co to znaczy sekret? Znasz to słowo w suahili?, pyta przyciszonym głosem. Znam to słowo, ale stąpasz po niepewnym gruncie, odpuść sobie. Poza tym w małżeństwie nie ma żadnych sekretów. Nie tędy droga. Za to ta wasza filozofia małego domku świetnie sprzyja rozprzestrzenianiu się AIDS. Brawo! A wiesz, że w Tanzanii największy odsetek ludzi ma wirusa HIV?

Przyznam, że zrobiło mu się trochę głupio i zaczął się usprawiedliwiać: Nie, nie, to był tylko taki przykład. Ja jestem porządny. Też się boję AIDS. I wiesz… Nie wierzę, że ci to mówię, ale powiem – spałem tylko raz w życiu z dziewczyną. Raz. Miałem 19 lat. I od tamtego czasu, ani razu. Nie żebym nie chciał. Bardzo bym chciał, ale się boję. Cholernie się boję, że złapię to świństwo. A jest taka jedna co to by chciała się ze mną przespać, ale ona ma zły charakter. Sypia z, chyba, siedmioma facetami. Więc odrzucam jej zaloty. Serio. Tylko raz w życiu to zrobiłem. Jeden jedyny raz.

Jeżeli to prawda, brawa dla Eliasa. To niezwykłe wśród Masajów w wieku wojowniczym. Wojownicy masajscy mogą mieć tyle kobiet, ile zdołają zadowolić, wszędzie, gdzie tylko chcą. To jest ich czas. Czas rozpusty i czas wyżycia się w sferze seksualnej. Więc, albo Elias nie jest typowym Masajem, albo… stosuje specjalną retorykę w oczywistym celu. Tak czy siak, na fali tych wszystkich zwierzeń, udało mi się wyciągnąć od niego kilka smaczków z dziedziny życia seksualnego. Ale o tym później…

Dodam jeszcze, że po ostatniej rozmowie z Eliasem, na drugi dzień rano, Kuba przed wyjściem do pracy dostał śniadanie i herbatę. A nasz mały, acz wspólny, domek został pięknie wysprzątany. Tak na wszelki wypadek 🙂

Wpis “‚Mały domek’ Eliasa (Aga)” ma jeden komentarz

  1. marbiesta pisze:

    JESTEŚMY FACETAMI 🙂 co za szczerość, co za wymówka…

Dodaj komentarz